 "Internet musi być dostępny, otwarty w czasie igrzysk olimpijskich w Pekinie" - powiedział wiceprzewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Kevan Gosper. Australijczyk wygłosił te słowa podczas pierwszego dnia trzydniowej wizyty komisji inspekcyjnej w Pekinie.
Chiny rutynowo blokują dostęp do Internetu, a praktyka ta nasiliła się, gdy przeszło dwa tygodnie temu wybuchły zamieszki w Tybecie.
 Kevan Gosper powiedział, że blokowanie Internetu podczas igrzysk będzie bardzo źle świadczyć o Chinach jako gospodarzu igrzysk. "Nawet dziś rano dyskutowaliśmy na ten temat. Obawiamy się, czy prasa będzie mogła obsługiwać te igrzyska tak, jak poprzednie" - dodał Gosper. Przypomniał, że Chińczycy są zobowiązani do udostępnienia Internetu dla 30 000 akredytowanych i nie akredytowanych dziennikarzy, na podstawie tzw. "porozumienia zawartego z miastem-gospodarzem igrzysk".
"Podnoszą się głosy krytyczne w sprawie zamkniętego dostępu do Internetu w czasie wydarzeń w Tybecie, ale to jeszcze nie czas igrzysk" - powiedział Gosper.
Prawo znoszące restrykcje wobec zagranicznych mediów weszło w życie z dniem 1 stycznia 2007 roku i ma wygasnąć w październiku 2008. "Jestem zadowolony, że Chińczycy zrozumieli tę konieczność i zrobią co należy" - podkreślił australijski wiceprzewodniczący MKOl. Zauważmy jednak, że ułatwienia te nie dotyczą dziennikarzy chińskich.
Poproszona o skomentowanie słów Gospera rzeczniczka ministerstwa spraw zagranicznych Chin Jiang Yu powiedziała, że "zarządzanie" Internetem jest zgodne z "ogólna praktyką międzynarodowej społeczności". Przyznała jednak, że Chiny zabroniły dostępu do niektórych treści Internetu i że inne kraje robią to samo. Uchyliła się od odpowiedzi, czy Wielki Firewall zostanie wyłączony i czy Internet podczas igrzysk będzie wolny od ograniczeń dla dziennikarzy.
Źródło: PAP
|